Z sercem pełnym wdzięczności…
Fotografie – Krystyna Bilska
Z sercem pełnym wdzięczności…
Pielgrzymi Diecezji Toruńskiej u Matki Bożej Jasnogórskiej
12 sierpnia 2026 roku dobiegła końca droga liczona nie tylko kilometrami. Po wielu dniach wędrówki, blisko 300 kilometrach, bolących stopach, ciężkich plecakach, upale i deszczu, a przede wszystkim po tysiącach wypowiedzianych modlitw, pielgrzymi Diecezji Toruńskiej stanęli przed obliczem Matki Bożej Jasnogórskiej. I wtedy wydarzyło się coś, czego nie sposób zmierzyć ani opisać liczbami. Po dojściu do celu wielu padło na kolana przed Jasnogórskim Obrazem. Były łzy. Była cisza. Było wzruszenie i ogromna wdzięczność. Jakby cały trud drogi, wszystkie intencje, pytania, cierpienia i nadzieje można było wreszcie złożyć u stóp Matki. Bo pielgrzym nigdy nie niesie tylko plecaka. Niesie chorobę bliskiej osoby. Trudną relację. Troskę o rodzinę. Prośbę o nawrócenie. Podziękowanie za otrzymane dobro. Pytania, na które wciąż nie zna odpowiedzi. Niesie tych, którzy prosili go o modlitwę, Kościół, Ojca Świętego, swoje parafie i całe swoje życie.Na Jasną Górę przybyli pielgrzymi z Torunia, Grudziądza, Brodnicy, Działdowa, Wąbrzeźna, Jabłonowa i Ziemi Lubawskiej. Wyruszali z różnych miejsc, ale po drodze stali się jedną wspólnotą – pielgrzymią rodziną. Kiedy komuś brakowało sił, ktoś podawał ramię. Kiedy bolały nogi – pomagała modlitwa.Kiedy przychodził kryzys – obok był drugi człowiek. Był różaniec, Koronka, śpiew, Eucharystia, cisza, rozmowy, śmiech i łzy. Byli też ci, którzy czekali przy drodze – z wodą, jedzeniem, otwartym domem i sercem. Dzięki nim pielgrzymi kolejny raz mogli doświadczyć, że w drodze wiary nikt nie musi iść sam.Wieczorem pielgrzymi zgromadzili się na Mszy Świętej pod przewodnictwem księdza biskupa Arkadiusza Okroja. Było to zwieńczenie dni pełnych wysiłku, modlitwy, spotkań i duchowej walki. Ale czy pielgrzymka naprawdę kończy się na Jasnej Górze? Pielgrzym wraca przecież do tego samego domu. Do pracy. Do obowiązków. Niekiedy także do tego samego problemu, z którym wyruszył. Nie każda trudność znika po przejściu setek kilometrów. Nie każda odpowiedź przychodzi od razu. A jednak droga może zmienić coś bardzo ważnego. Nie zawsze zmienia sytuację. Czasem zmienia człowieka, który musi się z nią zmierzyć. Może właśnie to jest jeden z najpiękniejszych owoców pielgrzymowania – przejście od ciężaru niesionego samotnie do ciężaru współdzielonego z drugim człowiekiem i powierzonego Bogu. Pielgrzym wraca z tym samym życiem. Czasem z tym samym problemem. Być może nawet z tym samym plecakiem. Ale już wie, że nie musi nieść go sam. Niech więc pokój przywieziony z Jasnej Góry pozostanie w sercach pielgrzymów jak najdłużej. Niech przenosi się do ich rodzin, parafii, miejsc pracy i codziennych spotkań. Bo droga do Częstochowy się zakończyła…ale prawdziwe pielgrzymowanie zaczyna się właśnie teraz – w codzienności.
Maryjo, Królowo Polski, prowadź nas.
Tekst – Jacek Bilski
Źródło: https://antoni-torun.pl/pielgrzymi-diecezji-torunskiej-u-matki-bozej-jasnogorskiej/
































































































































